3 Jun

Wielki Błękit

Kolejne tygodnie naszej wizyty w Polsce mijają, wypełnione spotkaniami z krewnymi i znajomymi królika. Liczne pytania o Australię przenoszą nas myślami do Sydney, Melbourne czy w głąb kontynentu… Ponownie jedziemy jak w grudniu przez Terytorium Północne, Australię Południową, Wiktorię, Australijskie Terytorium Stołeczne i Nową Południową Walię, z Uluru przez Adelajdę, Melbourne, Canberrę…

No i tak sobie myślę, że czas najwyższy dokończyć opowieść. Póki jeszcze wrażenia nie zostały wyparte nowymi z kolejnych wypraw. A zatem, jedźmy w dalszą podróż.

Po powrocie z Wyspy Kangurzej ruszyliśmy wzdłuż południowego wybrzeża na wschód – tam musi być jakaś cywilizacja. Pierwszą napotkaną po drodze atrakcją był gigant krab (The Big Lobster), należący do zbioru “The Big Things”. Wielkie Rzeczy przyciągają turystów przemierzających Australię wzdłuż i wszerz. Oczywiście najwięcej Wielkich Rzeczy umieszczono na wschodnim wybrzeżu, gdyż tam kursuje większość backpackersów. My na swojej trasie zaliczyliśmy Wielkiego Kraba i Wielką Skałę (Uluru) . Strzeliliśmy fotki i w drogę.

Następnym przystankiem była druga co do wielkości miejscowość Australii Południowej – Mount Gambier. Znana jest też jako “Blue Lake City”, ze względu na swoją ikonę – Jezioro Błękitne. Blue Lake dawniej było częścią systemu czterech jezior, teraz towarzyszy mu już tylko Valley Lake. Pozostałe dwa wyschły w ciągu ostatnich 30-40 lat. Jezioro Błękitne między grudniem a marcem przybiera odcień intensywnie niebieski, wręcz modrakowy, podczas gdy przez resztę roku pozostaje stalowoszare. Fenomen ten jest tłumaczony zmianą temperatury wody, która latem wzrasta do dwudziestu paru stopni, przez co zachodzą w niej jakieś reakcje chemiczne; coś się krystalizuje, coś się wytrąca. Matka Natura, znana czarownica, dorzuca jeszcze garść sierści czarnego kota i spluwa przez lewe ramię. No i efekt jest rzeczywiście magiczny. Jezioro wygląda jakby ktoś przesadnie podkręcił saturację w Photoshopie. A nikt nic nie podkręcał!
Świetnie też wyglądają zdjęcia obu jezior z lotu ptaka. Mieliśmy nadzieję zobaczyć to zestawienie na własne oczy z wieży widokowej znajdującej się nieopodal. Jednak widok okazał się bardzo ograniczony – jedynie do Valley Lake, podczas gdy brzegi krateru wulkanu goszczącego Jezioro Błękitne skutecznie przesłaniają modrakową taflę wody. Nasyceni wielkim Błękitem zajrzeliśmy jeszcze w kilka dziur w Mount Gambier. Najpierw do Cave Garden – pięknego ogrodu założonego w jaskini. Wieczorami ściany jaskiń podświetlane są projektorami wyświetlającymi barwne obrazy. Trafiliśmy tu za dnia więc pozostało nacieszyć się bogactwem dziwnych roślin i krzewów różanych. Z pierwszego dołka przejechaliśmy do dołka nr 2 – Umpherston Sinkhole, niegdyś jaskini, która po zawaleniu sklepienia zaaranżowana została na przepiękny ogród – bluszczowe kaskady spływają po ścianach, a charakterystyczne dwie palmy pochylają się zaglądając do tej studni.

6 thoughts on “Wielki Błękit

  1. Podoba nam się zwłaszcza ten krab, jako że lubimy duże rzeczy…;)

    Ps A Kubusiowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, co przy Adze z pewnością nastąpi błyskawicznie 😛

  2. Korzystając z dobrodziejstw szybkiego internetu, może uzupełnicie coś “do przodu” :-)))) Np. Nowa Zelandia. Aga zna się na Photoshopie.

    1. Haha, spoko Aguś, da się zrobić. Na naszej nowozelandzkiej wyprawie nie zabraknie Ciebie i Marcina:-) Tymczasem wkrótce kolejne odcinki z serii “Road Trip 2011″ (czyli welcome to the real world)

  3. Dziękujemy za nową serię ciekawych zdjęć. Fantastyczne! Czekamy na dalsze, Kubie życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.
    Całujemy Babcia i Dziadzio.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>