10 Apr

Las Sherbrooke

Do Melbourne jeździmy zawsze z ogromną radością. “Must do and see” programu każdej wyprawy to po pierwsze primo pogaduchy z Magdą i Januszem, a także spacer po plaży St Kilda z obowiązkową wizytą w cukierni “Europa”. Jeśli tylko uda się zostać na dłużej, robimy eskapady za miasto, najchętniej do Dandenong Ranges (pamiętacie naszą wyprawę kolejką Puffing Billy?) oraz na Półwysep Mornington. Do obu tych miejsc można się dostać transportem publicznym. Do Parku Narodowego Dandenong raptem w ciągu godzinki dojeżdża się z centrum kolejką. Na stacji Belgrave można się przesiąść w Puffing Billego lub podmiejski autobus. Tym razem wybraliśmy drugą opcję i wylądowaliśmy w miejscowości Kallista, przez którą przebiega kilka ciekawych szlaków pieszych prowadzących wgłąb lasu Sherbrooke. W okolicach Kallisty żyje cała masa przeróżnych papug, które przyzwyczajone do turystów, ufnie pozwalają się dokarmiać (co kontrolują lokalni biznesmeni sprzedając “specjalnie-dobraną” i przesadnie drogą karmę). Kolorowe papugi przyciągają dzieci starsze i młodsze. Większość turystów wybiera się także na króciutki spacer. Zostawiliśmy zgiełk i wrzawę za sobą i ruszyliśmy na szlak w kierunku wodospadów Sherbrooke.

W lesie Sherbrooke dominują sześciesięcio-, siedemdziesięciometrowe eukaliptusy “Mountain Ash”, które są najwyższymi kwitnącymi roślinami na świecie. W kategorii drzew, przerasta je tylko sekwoja kalifornijska. U boku eukaliptusów rosną też gigantyczne drzewa paprociowe. Po raz kolejny spacerując przez australijski busz, czujemy się jak liliputy lub podróżnicy w czasie, którzy jakimś cudem dostali się do epoki jury. Nie tylko tutejsza flora zachwyca i motywuje do zwiedzania. Las Sherbrooke zamieszkują licznie lirogony (ang. lyrebird), słynące z umiejętności naśladowania odgłosów innych ptaków. Mimo wytężania wzroku, żadnego lirogona tego dnia nie dostrzegliśmy. Zrekompensowały nam to śmieszki kukabury i kangur. Na koniec spaceru wypatrzyliśmy na skraju lasu klimatyczną knajpkę. Ciepły i smaczny posiłek przy akompaniamencie chichioczących kukabur był miłym dopełnieniem całodziennej eskapady.

9 thoughts on “Las Sherbrooke

    1. Jako fani lasow, potwierdzamy – Las Sherbrooke jest niezwykly, a jeszcze lepsze wrazenie robi na zywe oczy. Zapraszamy. Z checia wybierzemy sie ponownie! :)

  1. A ja spaceruję z Wami kolejny raz po tym lesie i znowu do niego wracam i wiem, że chcę go z Wami zobaczyć na-praw-dę!!! Już mam parę takich swoich upatrzonych miejsc na tym kontynencie tylko są one oddalone od siebie o tysiace kilometrów.. :)

  2. Nie no – kolega jednak trochę przytył (na twarzy w okolicach czoła – to najbardziej 😉

    Pozdrawiam serdecznie

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>