18 Jan

Bożonarodzeniowy spacer po Jerozolimie

Wigilię wigilii 2013 spędziliśmy zwiedzając Ściany Jerozolimy (Walls of Jerusalem). Większość piechurów penetrujących te okolice niosła ze sobą ciężkie plecaki z namiotem i ekwipunkiem potrzebnym, by przetrwać kilka dni w górach. Na szlaku znajduje się kilka pól kempingowych, na których można przenocować. My jednak zdecydowaliśmy się na wersję jednodniową (po kilku godzinach, zawróciliśmy podążając tą samą ścieżką).

Na początku szlaku znajduje się stacja czyszczenia obuwia (oczywiście z instrukcją obsługi). Tasmańczycy bardzo dbają, by nie zaburzać lokalnego ekosystemu. Nawet jabłka z Sydney nie mogliśmy przewieźć, a na lotnisku zeskanowano nam plecaki, na wypadek, gdybyśmy jednak chcieli przemycić jakiś owoc czy warzywo. Buraki! Australijczycy uczą się na błędach przeszłości. Odebrali już kilka lekcji i wiedzą, że natywna fauna i flora mogą mocno ucierpieć na wprowadzaniu “nowości” w australijskiej naturze.

Wracając do szlaku po Walls of Jerusalem. Pierwsze 2.5 km było najcięższe, bo cały czas trzeba było się wspinać (z elewacji 700m. n.p.m. docieramy na 1200m. n.p.m.). Ścieżka wąska, na tym etapie zbyt wielu strzałek nie ma, ale zgubić się nie sposób. Mniej więcej po 2km docieramy do pierwszego kamienia milowego na szlaku – chatki Trappers Hut. Została ona wybudowana w 1946 dla myśliwych, którzy suszyli w niej skóry upolowanych zwierząt. Obecnie gdyby kogoś złapał deszcz, można się tu zatrzymać, a w skrajnej sytuacji pewnie i przespać. Kolejne 500m wspinaczki i reszta szalku jest już umiarkowanie płaska. A do tego niesamowicie urokliwa. Na horyzoncie przez większość czasu dominują rude, srebrne i zielone trawy oraz krzewy (m.in. coral fern, pinapple grass czy snowy daisy). Od czasu do czasu w oczy rzucają się ciemnozielone sosny (Pencil Pines). Dla uzupełnienia gry kolorów, niebieskie i stalowe oczka wodne wcinają się w busz. Oczka te zwane są Klejnotami Salomona (Solomons Jewels) I jest ich tutaj rozsypanych po górach całe setki. W oddali zarysowują się górskie szczyty z pasm gór Cradle Mountain oraz Walls of Jerusalem. Nacieszywszy oczy błyszczącymi w słońcu klejnotami Salomona, docieramy do doliny Wild Dog Creek . Wściekle pomarańczowo-zielona posadzka przecięta jest wstążką drewnianej platformy, po której suchą nogą przedostajemy się do Bram Heroda (Herods Gate). Brama składa się ze Szczytu Króla Dawida oraz Wgórza Ofel. A u jej stóp leży Jezioro Salome. My naszą wyprawę zakończyliśmy na Sadzawce Owczej Betesda (Pool of Bethesda).

Kto wie, może podczas kolejnych wakacji w Tasmanii, zdedycujemy się na pokonanie całości. Szukamy kandydatow na Szerpów tej wyprawy. :-)

One thought on “Bożonarodzeniowy spacer po Jerozolimie

  1. Taki automat do butów przydałby się także w naszej strefie klimatycznej. W szczególności w Warszawie przed każdym trawnikiem, bo na tych trawnikach to w niejeden klejnot Salomona można wdepnąć 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>