8 Jul

Barwy nocy

Vivid ponownie zawitał do Sydney.

Po zapadnięciu zmroku nocne niebo rozświetlają barwne światła, a kamienne, bladobeżowe budynki odziewają się w zupełnie nowe, skrojone dla nich na miarę szaty i próżnie przeglądają w lustrze wody zatoki. Miasto mieni się kolorami i czaruje zwiedzających mrugając do nich nie tylko w przenośni.
Tak jak nurkowie odkrywają nowe barwy podwodnego świata podczas nocnych eskapad, tak i my, jak co roku, z zainteresowaniem obserwowaliśmy odmienione oblicze naszego miasta po zapadnięciu ciemności. Fasady obiektów w centrum stają się płótnem dla kreatywnych malarzy, wyświetlających swoje wizje w rytm muzyki. Zabawa formą, kształtem, konwencją, kolorem zaskakuje na każdym kroku. I urzeka.

Zwycięzcą w naszych oczach, jak zresztą co roku, był Custom House w Circular Quay. Najciekawsza iluminacja, najbardziej dopracowane szczegóły. Magnes przyciągający wszystkich – od przedszkolaków po emerytów.
Nic dziwnego, że na kamiennym placu przed budynkiem spędziliśmy ponad godzinę przecierając oczy z zachwytu. A co widzieliśmy, to i Wam pokażemy!

Oprócz profesjonalnych obrazów, które rzutowane były na budynki w centralnych punktach miasta, na ścianach Uniwersytetu w Sydney można obejrzeć projekty wykonane przez studentów.

Nie zabrakło też atrakcji w Darling Harbour, gdzie co pół godziny odbywają się pokazy światła, muzyki, laserów, fajerwerków, ognia i wody.

9 Jul

Winter is coming.

Zima zapukała do australijskich drzwi. Temperatury spadły poniżej +20 stopni a dni skurczyły sie do krótkich 10 godzin. Sydney jak co roku wykorzystuje zimowe warunki do świętowania. Kilka tygodni temu gościliśmy kolejną edycję festiwalu światła Vivid Sydney, niestety nie tak spektakularną jak poprzednie. Wieczorami budynki w okolicy The Rocks, ze słynną Operą i Custom House na czele, stały sie tłem wspaniałych iluminacji i wideo-projekcji.
Środek europejskiego lata to półmetek australijskiej zimy. A co! To i tematyka wkoło zrobiła się zimowa – w State Theatre wystawiają musical “Snow White” (Królewna Śnieżka), w Darling Harbour oraz na plaży Bondi “wyrosły” tymczasowe lodowiska, których tafle lodu ogromnym nakładem energii utrzymywane są w temperaturze poniżej zera. Zabawa jak w Central Parku NY. Chyba… Nigdy nie byłem, ale pewnie tak to ma z grubsza wyglądać.
Winter Festival z kolei kusi specjałami, atrakcji co nie miara: zdjęcia z wielką śnieżką w Cockle Bay; zaczarowany śnieżny las ze sztucznymi białymi choinkami (“że-nu-ła”, ale nieźle wychodzi na zdjęciach) oraz nasz faworyt – show rżnięcia lodu piłą łańcuchową na żywo zwane “Ice Sculpturing”. Dwóch amerykańskich zapaleńców wzięło swoje niebezpieczne narzędzia i zaczęło rzeźbić w transparentnych taflach że aż miło patrzeć, kołysząc się przy tym w rytm tłustych beatów sączących się z rozkrzyczanych głośników. 20 minut i po zabawie. Machali piłami, szlifierkami, dłutami i całkiem sympatyczny eskimosek im wyszedł. Nawet dwa. Przez moment można się było poczuć jak na stoku w Szwajcarii, kiedy z armatek śnieżnych buchnęły w stronę publiczności postrzępione quasi-płatki śniegu. Szalały przez chwilę nad głowami i kończyły swój powietrzny taniec lądując na rozgrzanej dłoni błyskawicznie przepoczwarzając się z powrotem w bezkształtną drobinkę wody. Krótki ten żywot płatka śniegu…
Zupełnie jak tej australijskiej zimy. Już za miesiąc zacznie się robić cieplej. :)

4 Dec

Rzeźby nad morzem

Kolejny raz wybrzeże między Bondi a Bronte zostało ozdobione przeróżnymi rzeźbami. Wystawa “Sculptures by the sea” odbywa się co roku w Sydney na przełomie października i listopada. Dla nas to była już czwarta edycja (!). Pierwszą odwiedziliśmy zaraz po przyjeździe do Sydney i stąd jest dla nas wyznacznikiem czasu jaki upływa nam na antypodach. Taki kolorowy kamień milowy.