11 May

Busz-łazikowanie

Wiosna i jesień to moje ulubione pory na bush-walking. Lato jest często zbyt upalne i wybieram wtedy plażowanie. Zimę z kolei spędzamy raczej w europejskich klimatach (czytaj: znowu mamy lato).
Ostatnie tygodnie w Sydney wyjątkowo nie sprzyjały wyprawom. Koszmarne ulewy przetoczyły się przez miasto zamieniąjac ulice w rwące potoki, a sztormy zasypały piaskiem z plaż okoliczne parkingi. Gdy strumienie wody lały się za oknami, myślami wędrowałam w cieplejsze klimaty odliczając dni do kolejnych wakacji. Nosi mnie, by znowu wybrać się na całodzienną wyprawę w australijską dzicz. Z chęcią wybiorę się znowu na przykład do rezerwatu przyrody Muogamarra. Choć w tym przypadku muszę uzbroić się w cierpliwość, bo miejsce to jest otwarte raptem 12 dni w roku, przez 6 wiosennych weekendów. Jakby tego było mało, liczba odwiedzających nawet w te kilka dostępnych “okien” jest reglamentowana. Wszystko to w imię ochrony przyrody. A jest co chronić.
W parku wytyczonych jest kilka szlaków; od krótkich, 30-minutowych po 6-godzinne. Wszystkie zaczynają się i kończą w punkcie informacji turystycznej, gdzie liczne tablice informacyjne poszerzają wiedzę zwiedzających w zakresie lokalnej fauny i flory. Na zwiedzanie parku można się wybrać z przewodnikiem jednak my wybraliśmy opcję eksploracji niezależnej. Przewodnik-elekt naszej 20-osobowej grupki to bywalec tego miejsca z poprzednich lat. Po kilku godzinach szwendania się po lesie, dotarliśmy nad urwisko, gdzie w pełnym słońcu, przy zapierających dech w piersi widokach na Hawkesbury River i Mooney Mooney wpałaszowaliśmy przyniesione kanapki. Eh, żeby tak codziennie jeść obiad z takim widokiem!

Poniżej foto-relacja ze spaceru:

4 Dec

Rzeźby nad morzem

Kolejny raz wybrzeże między Bondi a Bronte zostało ozdobione przeróżnymi rzeźbami. Wystawa “Sculptures by the sea” odbywa się co roku w Sydney na przełomie października i listopada. Dla nas to była już czwarta edycja (!). Pierwszą odwiedziliśmy zaraz po przyjeździe do Sydney i stąd jest dla nas wyznacznikiem czasu jaki upływa nam na antypodach. Taki kolorowy kamień milowy.

11 Nov

Cała w żaglach jak w białej sukience

Zdecydowanie najbardziej popularną imprezą żaglową w Sydney są coroczne regaty Sydney – Hobart startujące z Sydney Harbour w Boxing Day (drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia). W tym roku wyrosła im poważna konkurencja. Niestety nie cykliczna.
Na początku października 2013 Sydney gościło jeden z największych eventów marynistycznych w swojej historii, określany w lokalnych mediach jako najważniejsze wydarzenie od czasów Olimpiady w 2000 roku. A to było wielkie wow!
International Fleet Review 2013 to masowy event organizowany przez Australian Navy, a mający na celu zachęcenie młodzieży do wstępowania w struktury tej formacji. Wojsko wymyśliło sobie całkiem niezłą wymówkę, żeby utopić dziesiątki, jak nie setki milionów dolarów w spektakularne igrzyska na wodzie (sam pokaz sztucznych ogni dorównywał sylwestrowemu szaleństwu – 7 ton pirotechniki). Tygodniowy cykl pokazów, wydarzeń, parad, defilad i fajerwerków odbywał się pod płaszczykiem obchodów setnej rocznicy wpłynięcia flotylli pierwszych okrętów Australian Royal Navy do Sydney Harbour. Szerzej o tym wydarzeniu trochę później.
Teraz skupimy się na imprezie towarzyszącej – Międzynarodowym Zlocie Żaglowców odbywającym się w ramach International Fleet Review.
W Darling Harbour zaroiło się od jednostek napędzanych wiatrem i wizjonerskimi marzeniami. Spłynęły z różnych zakątków świata, aby przez kilka dni dumnie prężyć się na tle drapaczy chmur sydnejskiego Central Business District. Kilkanaście jednostek różniących się wiekiem, wielkością, kolorem, charakterem, ożaglowaniem łączy zacięcie do stawiania czoła żywiołom. Majestatyczne, smukłe sylwetki pełnomorskich okrętów wśród nas, szczurów lądowych budziły podziw i zazdrość. Tekowe drewno, przesiąknięte morską solą liny i cumy, wyglancowane mosiądze… Ech… Aż chciało się wskoczyć na pokład i popłynąć w siną dal…
Aga jednak sprowadza na ziemie i przypomina o wizycie u dentysty. :( No cóż, może więc innym razem.

Żaglowce, cumujące w Sydney Maritime Museum:
South Passage
Lady Nelson
Tecla
HMB Endeavour
Yukon
Europa
Spirit of New Zeland
Lord Nelson
Coral Trekker
Picton Castle
James Craig

Informacje o poszczególnych żaglowcach, wraz z ich opisami i linkami znajdziecie tutaj, a zdjęcia z naszego po nich myszkowania – poniżej. :)

Stopy wody pod kilem! Ahoj!